Tulipanomania – tajniki branży florystycznej cz II

Nową siłą, potężną na niespotykaną dotąd skalę, stała się klasa kupiecka. Dożowie we Włoszech inwestowali w wieże kupieckie dla podniesienia swojego statusu, a kupcy holenderscy inwestowali w ogrody.

Kwiaty stawały się coraz droższe, a najbardziej rozchwytywane były wciąż egzotyczne tulipany. W ciągu kilku lat ich ceny zaczęły tak szybować, że za najlepsze cebulki płacono nawet 2500 guldenów czyli równowartość sporego gospodarstwa rolnego lub sześcioletnich przychodów sprawnego rzemieślnika. Bezcenny towar luksusowy Ceny tulipanów zupełnie oderwały się od rzeczywistości. Ich produkcją zajmowało się coraz więcej ludzi, a do tego powstawały nowe odmiany. Największą furorę robiły kwiaty z nierówną kolorystyką, charakterystycznym prążkowaniem. Nie wiedziano wtedy, skąd ono się bierze.

Dzisiaj wiemy, że jest to efekt wirusa atakującego cebulki. Plantator tulipanów zarażonych wirusem mógł liczyć na wielkie zyski, ale kiedy epidemia wybuchała, cała jego plantacja była niszczona. Biznes stał się nieprzewidywalny a coraz rzadziej spotykane zdrowe tulipany osiągały nieprzyzwoite ceny. Ciągły wzrost popytu Pomimo wielkości i bogactwa rynku, sam handel nie był specjalnie skomplikowany. Kupiec zwyczajnie wybierał się w okresie letnim do plantatora, u którego wybierał cebule odmian najbardziej mu się podobających. Lato przynosiło handlarzom gigantyczne zyski, ale okres jesienno-zimowy był niezmiennie czasem przerwy w biznesie i braku zajęcia dla osób z branży.

Potężnym problemem było dla nich też rozmnażanie kwiatów. Jak wszystkie inne rośliny, można je oczywiście uzyskać z nasion. Jest to jednak dla handlarza opcja wysoce niepożądana, ponieważ zachodzi tu rozmnażanie płciowe. W praktyce oznacza to, że nigdy nie ma pewności, że uzyskamy kwiaty o dobrych właściwościach. Co więcej, prawdopodobnie nie będą one podobne do oryginały, więc kupuje się kota w worku. Zapomnieć nie można też o tym, że regularnym zabiegiem wzmacniającym cebule kwiatów było i jest suwanie ich torebek nasiennych. Nie można tego oczywiście robić, jeśli chce się takie nasiona doprowadzić do stanu pełnej dojrzałości i wykorzystać do wysiewu.

produkcja kwiatów Jedyną pewną alternatywą był proces dzielenia cebul przybyszowych. Jest on w oczywisty sposób zdecydowanie wolniejszy od wykorzystywania nasion. Da się za jego sprawą uzyskać roślinę dokładnie taka samą, jak roślina pierwotna, ale trzeba mieć na uwadze, że w ten sposób rozmnażano przede wszystkim tulipany najładniejsze, czyli te dotknięte wirusem.

Chora cebula była osłabiona, co dodatkowo spowalniało jej wzrost i zmniejszało szanse na udany podział. Wszystkie te ograniczenia powodowały, że rynek był zasypywany tulipanami i stawały się to kwiaty bardzo popularne, ale w ten sposób upowszechniały się tylko odmiany pospolite i mało pożądane. Odmiany egzotyczne stawały się dobrem coraz bardziej rzadkim, podaż nie nadążała za popytem, a ceny rosły bez opamiętania.

 

O serwisie

Newsy i ciekawostki z branży kwiaciarskiej. Historia powstania tulipanowego handlu z Holandii oraz mnóstwo ciekawych informacji. 

Zapraszamy!
 

PARTNERZY PORTALU: 

www.ozpn-skierniewice.pl

Kontakt

kontakt@notkizokolicy.pl

Galeria