Tulipanomania – tajniki branży florystycznej cz I

W gospodarce rynkowej coś jest warte tyle, ile klient jest w stanie za to zapłacić. Jest to podejście bezduszne, ale prawda jest taka, że inaczej nie może to wyglądać, jeśli na rynku ma panować jakiś porządek.

W większości branż znaczenie ma to raczej ograniczone i prawdziwe jest bardziej w długiej perspektywie czasu. W branży florystycznej jednak potężne wahania cen są zupełnie normalne i można to zauważyć chociażby na początku lutego w okolicach Walentynek. Wahania cen nie są związane ze spekulacją, ale z prostym faktem, że podaż kwiatów w krótkiej i średniej perspektywie czasu jest właściwie sztywna, co wytwarza specyficzna sytuację rynkową. Elastyczność nowa popytu i podaży kwiatów Na każdym rynku cenę kształtuje zawsze zderzenie popytu z podażą. Walentynki są tutaj ważnym dniem, ponieważ zwykłe ścieranie się tych dwóch sił przekształca się w wojnę totalną.

Cały świat chce wtedy kupować czerwone róże i w zasadzie nie ma żadnego ograniczenia dla popytu. Jeśli róże się pojawi, zostaną kupione. Gdyby dało się ich rzucić na rynek więcej, wszyscy by skorzystali, ale nie jest to możliwe. Pojawiają się limity produkcyjne i logistyczne. Kiedy zbliżają się Walentynki, ceny zaczynają gwałtownie rosnąć i osiągają maksimum na tydzień przed świętem. Potem gwałtownie spadają. Związane jest to z prostym faktem, że zgromadzenie dużego zapasu kwiatów ciętych nie jest w praktyce możliwe, bo to produkt szybko psujący się.

popularność tulipanów Bańka spekulacyjna na tulipanach. Dla zrozumienia specyfiki rynku kwiatów znaczenie ma historia z XVII-wiecznej Holandii. Pojawiła się bowiem wtedy pierwsza wielka bańka spekulacyjna, która do dzisiaj stanowi ważny przedmiot badań ekonomistów. Działały już wtedy rynki akcji i miały się bardzo dobrze. Handlowano na przykład akcjami Kompanii Wschodnioindyjskiej, a jej udziały uznawane były za solidną inwestycję z pewnymi perspektywami wzrostu. Tak to zresztą wyglądało przez kilka dekad. Sytuacja jeszcze pozornie się poprawiła, gdy w 1634 zaczęła się gorączka na sprowadzone pół wieku prędzej z Turcji tulipany.

Tulipany zaczęły być coraz bardziej popularne i stąd słowo tulipanomania, które dzisiaj oznacza przede wszystkim potężny rozdźwięk pomiędzy ceną i realną wartością aktywów. Złoty wiek, czyli droga ku upadkowi holenderskiej gospodarki Początek wzrostu cen tulipanów przyszedł bardzo niespodziewanie. Nie można wskazać konkretnej daty, kiedy zaczął się boom na cebulki. Ciężko też o jeden konkretny powód. Holandia bardzo szybko się wtedy bogaciła. Kompania Wschodnioindyjska przynosiła krociowe zyski i zaistniała konieczność ponownego lokowania zarobionych pieniędzy. Strach przed ryzykiem był minimalny, gdyż Holandia byłą bezpieczna, a zamożność jej mieszkańców szybko i niezmiennie rosła.

O serwisie

Newsy i ciekawostki z branży kwiaciarskiej. Historia powstania tulipanowego handlu z Holandii oraz mnóstwo ciekawych informacji. 

Zapraszamy!
 

PARTNERZY PORTALU: 

www.ozpn-skierniewice.pl

Kontakt

kontakt@notkizokolicy.pl

Galeria